
Co spotkało Czerwonego Kapturka? („The Path”)

Podoba mi się to motto asasynów, bo kryje w sobie zadziwiająco wiele, a jego interpretacja w kontekście snutej opowieści jest co najmniej dyskusyjna. Życie według takiego credo musi być trudne. Pierwsza część Assassin’s Creed wywołała mieszane uczucia odbiorców, druga zredefiniowała serię i uczyniła zeń hit, Brotherhood doszlifowało mechanikę i doprowadziło formułę niemal do perfekcji. Revelations okazało się krokiem wstecz, udziwnionym przerywnikiem na drodze do kolejnego kamienia milowego – części trzeciej.
Vigil Games to młode studio na rynku producentów gier komputerowych. Ich debiutanckie Darksiders wydane na samym początku 2010 roku, było miłym zaskoczeniem dla graczy. Szczególnie dlatego, że nikt nie wiązał z nim wielkich oczekiwań. Przy sequelu były one już większe. I mimo że jest to dopiero druga gra Vigil Games, to znów wypada napisać – udało im się!
Uga Buga to łatwa w obsłudze gra towarzyska, której zasady każdy pojmie w lot. Nie znaczy to wcale, że jest prosta, bo sporo wymaga od graczy – poza wspomnianym wyżej talentem aktorskim, przyda się też donośny głos, dobra pamięć i koordynacja ruchowa oraz poczucie humoru. Nie trzeba go mieć wcale bardzo dużo, bo rozgrywka jest w stanie wykrzesać wybuchy śmiechu nawet z prawdziwego ponuraka (trudniej może być go namówić do udawania mamuta, ale warto podjąć to wyzwanie).
Akcja gry rozpoczyna się siedemnaście lat po wydarzeniach z części czwartej. Cała historia kręci się wokół Partroklosa, syna Sophitii znanej graczom z poprzednich odsłon. Szybko zostaje on wplątany w walkę pomiędzy dobrem i złem, stając się tym samym posiadaczem legendarnego Soulcalibura.