
„Dziedzictwo”, Graham Masterton – recenzja

W takich właśnie okolicznościach poznajemy CEO Slayera – odzianego w płaszcz i kapelusz, wyposażonego w zdobycze najnowszej technologii, słusznego wzrostu i o szerokich barach faceta o facjacie przywodzącej na myśl Clinta Eastwooda czy innego Paula Hogana (to ten od Krokodyla Dundee). Nasz bohater zmierza właśnie na akcję, którą wcześniej precyzyjnie zaplanował, akcję, która kończy się potężnym mordobiciem w męskiej toalecie ekskluzywnej restauracji. Oskarżony: Filip Chmiel, naddyrektor potężnej firmy, pozbawiony skrupułów finansista. Zbrodnia: bycie psychopatycznym palantem. Wyrok: wydany i wykonany jednoosobowo przez samozwańczego mściciela. Czas i miejsce akcji: Warszawa, 2048 rok w świecie, w którym rządzą bezkarne korporacje.