5 grudnia 1901 roku przyszedł na świat Walt Disney, jeden z największych twórców przemysłu rozrywkowego w historii, legenda animacji i filmu; amerykański producent filmów, reżyser, scenarzysta, aktor dubbingowy i animator. Był „ojcem” m. in. postaci Myszki Miki, Kaczora Donalda, Psa Pluto i Goofy’ego.
Disney był producentem filmów animowanych, założycielem amerykańskiego Disneylandu i (wraz z bratem, Royem Oliverem) korporacji The Walt Disney Company, największej wytwórni filmów animowanych. Produkowane przez nią programy telewizyjne dla dzieci i młodzieży docierają do ponad 600 milionów odbiorców w ponad stu krajach.
Walt Disney był także producentem pierwszego pełnometrażowego filmu animowanego w historii kina pt. Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. W pracach nad nim uczestniczyło 750 artystów, którzy wykonali około miliona rysunków. Za tę produkcję Disney otrzymał honorowego Oscara.
Połączenie kryminału i powieści historycznej nie jest nowością. Ukazana w książce Pan Whicher w Warszawie intryga, rozgrywa się na tle nieistniejącego państwa polskiego. Niemal w przeddzień powstania styczniowego ginie nie tylko grafini Dołgoruka, ale i polityczni działacze Królestwa Polskiego. Jak sprawy te rozwikłają Jonathan Whicher i Mikołaj Czernyszewski?
Zgodnie z hinduistyczną tradycją sześć dni po urodzeniu dziecka bóstwo Widhata-purusza zapisuje na czole niemowlęcia jego całą przyszłość. Człowiek doświadcza zatem wszystkiego, co zostało mu przeznaczone już w kołysce. Baby Halder, niewykształcona bengalska pomoc domowa, uznała jednak, że gdyby los każdej jednostki był z góry określony, Bóg nie obdarzyłby nikogo zdolnością rozpoznawania dobra i zła. Postanowiła zatem zawalczyć o lepsze życie. I ofiarowała światu swoją historię – Zapiski hinduskiej służącej.
Niezmiennie i na wieki pozostanę zachwyconą wielbicielką powieści, które wyszły spod pióra m.in. Jane Austen, sióstr Brontë i Elizabeth Gaskell. Nie pociągają mnie w tych książkach historie miłosne (choć jest kilka wyjątków potwierdzających regułę, np. Wichrowe Wzgórza), opowieści o zalotach jako takie, o zdobywaniu ręki wybranki, o cierpieniach złamanych serc. Książki te są dla mnie przede wszystkim kopalnią wiedzy o życiu w tamtych czasach, o zwyczajach, zachowaniach, konwenansach, o różnicach klasowych, zmianach zachodzących (bądź nie) w mentalności ludzi, itd. Czasem zastanawiam się, dlaczego nie Dickens? Wydaje mi się, że bardziej jednak odpowiada mi kobiece spojrzenie na tamten świat, opisy szczegółów nieistniejących dla mężczyzny, który z drugiej strony eksponował to, z czym kobieta raczej nie miała możliwości się zetknąć, a co nie zawsze mnie ciekawi.
Moje literackie spotkania z wampirami można by zliczyć na palcach jednej ręki: Dracula Brama Stokera, Miasteczko Salem Stephena Kinga, Wywiad z wampirem Anne Rice, Carmilla Josepha Sheridana le Fanu oraz – nie aspirująca do tego klasycznego kanonu, ale całkiem niezła Królowa cieni Marcusa Sedgwicka. Ominęło mnie całe to szaleństwo ze Zmierzchem, Pamiętnikami wampirów czy Czystą krwią; klasyczny literacki wizerunek wampira w zupełności mi odpowiadał i wystarczająco działał na wyobraźnię.
Philippa Gregory kończy swą opowieść o dynastii Tudorów
A co, gdyby okazało się, że nie można Cię fizycznie zranić? Gdyby Twoje ciało regenerowało się w zdumiewającym tempie? Będziesz wówczas komiksowym superbohaterem, cudotwórcą czy może tułaczem, szukającym sensu i odpowiedzi? Czy życie naprawdę stałoby się prostsze, czy może bardziej by się skomplikowało? Z takiego, pozornie oderwanego od rzeczywistości punktu zaczepienia, wychodzi Maciej Trawnicki, przedstawiając nam niezwykłego bohatera swej opowieści – Wiktora. Poznajemy go w zdumiewających okolicznościach – podczas jednego z jego „pokazów” organizowanych wprost na chodniku. Mogłoby się wydawać, że będzie to sztuczka godna fakira, pokaz silnej woli i mięśni z kamienia… Jednak kiedy Wiktor rzuca się na deskę gęsto nabitą długimi gwoździami jest i krew, i ból. Dopiero po chwili, gdy mężczyzna wstaje, na jego ciele nie ma już śladu ran. Mimo niezwykłości przedstawienia, brawa są spóźnione i skąpe, zaś publiczność rozchodzi się, błyskawicznie tracąc zainteresowanie. Czyżby cierpienie, które przed chwilą widzieli, mimo iż zakończone niezwykłym ozdrowieniem, nie było dość eleganckie lub atrakcyjne? Może dziś generalnie trudno jest utrzymać zainteresowanie tłumu? Nie widownia jednak ma tu największe znaczenie, ale to, że Wiktor znów zostaje bez swoich odpowiedzi…
To już III edycja Dnia Darmowej Dostawy w Polsce – w tym roku wybrano datę 3 grudnia. W tegorocznej odsłonie akcji udział bierze 1826 sklepów. Wszystkie one oferują darmową dostawę zamówień złożonych tego dnia (niezależnie od ich wartości, sposobu płatności czy metody wysyłki). Piszemy o tym, ponieważ w akcji udział biorą także liczne internetowe księgarnie i antykwariaty, sklepy muzyczne, z grami czy kolekcjonerskie.
Nadchodzi koniec świata! Nie sposób zliczyć, ile razy dotychczas, w różnym czasie i w różnych punktach ziemskiego globu, padały te słowa wypowiadane cynicznie lub z pełnym przekonaniem. Imponująca liczba rozmaitych proroctw, przepowiedni i „zwykłych” plotek, o jakich dziś wiemy, sugeruje, że było ich bardzo, bardzo wiele. Mówi się, że koniec świata to najbardziej ruchome święto w historii ludzkości…
Wszystko jest dozwolone. Nic nie jest prawdą…