Jestem w trudnej sytuacji, bo trafiłam na niemało pozytywnych opinii o Igrzyskach śmierci. Przeczytałam kilka recenzji, chwalących film – taki głęboki, z przesłaniem, świetnymi rolami i tak dużo lepszy od Zmierzchu; chwalących pomysł, wizję, rozmach produkcji i co tam jeszcze chcecie. A z kina wyszłam skrajnie rozczarowana. Czuję się więc trochę jak czarna owca, ale jeśli okażecie mi troszkę cierpliwości, postaram się wyjaśnić, dlaczego tak jest.
Świat Igrzysk śmierci wykreowała Suzanne Collins, amerykańska pisarka. Igrzyska to ekranizacja pierwszej z serii powieści, dodajmy – serii bestsellerowej. Przez świat, na naszych oczach, przetacza się fala fascynacji zarówno książką, jak i filmem. Zwykle wobec takich masowych poruszeń jestem sceptyczna, ale popularność takich zjawisk jak (udany) Harry Potter czy (świetny) Martix rozumiem. Postanowiłam więc dać szansę Igrzyskom i doświadczyć ich na własnym układzie nerwowym, zanim zabiorę głos w dyskusji.
Czytaj dalej →