…A panu Tuwimowi napiszę prawdę, że jestem tylko wróżka, a nie poetka…

Bronisława Wajs, urodziła się pewnego dnia. Po prostu kiedyś. Bo kto by w taborze sprawdzał rok w kalendarzu. Ze względu na urodę nazywano ją Papusza, co po cygańsku znaczy Lalka. Jednak to nie dzięki urodzie i wróżbom ją zapamiętano, a umiejętności widzenia, opisywania i zapisywania świata wierszem. Angelika Kuźniak w swojej książce stara się opowiedzieć o losie osoby skazanej na najokrutniejszą cygańską karę: zapomnienie.

Zdecydowaną zaletą Papuszy jest to, że autorka, Angelika Kuźniak, oddała głos swojej bohaterce. Słuchamy zatem Papuszy przez jej listy i piosenki, przez owe cygańskie gila, które zachwyciły zarówno Ficowskiego jak i Tuwima, oraz całe pokolenia po nich. Słuchamy Papuszy nagranej na metry taśmy magnetofonowej. Słuchamy jej opowieści w języku, który równie dużo odkrywa jak i zakrywa, dzięki sile swojej metaforyki. Niby polszczyzna jaką znamy. Ale jakże inna ta polszczyzna. Ile można w niej odkryć. Jest cudowna, magiczna – to polszczyzna rzeczy widzianych oczami Papuszy –  złotych liści w lesie, polszczyzna jagód czarnych i modrych zdrojów w górach. Polszczyzna, jakiej Polakowi nie dane by było doświadczyć, gdyby nie to, że Papusza sama dla siebie nauczyła się czytać i pisać.

Papuszowe pisanie na początku uważano w taborze za zwykłe dziwactwo. Korespondując z Ficowskim balansowała na skraju akceptacji i potępienia. Wydanie w 1953 roku książki Jerzego Ficowskiego Cyganie polscy przeważyło szalę na jej niekorzyść – Cyganie stwierdzili, że Papusza zdradziła nie-cyganom cygańskie tajemnice – nauczyła słów, opowiedziała o cygańskim życiu i jego prawach. Wystarczającym dowodem miała być praca Ficowskiego i drukowanie jej poezji w gadziowskich gazetach. Mimo całego zachwytu czytelników, mimo legitymacji Związku Literatów i listów od Jerzego Ficowskiego, Papusza zostaje zupełnie sama. I najbardziej ciąży jej bycie przeklętą cygańską poetką. W cytowanych przez Kuźniak wywiadach często mówi, jak bardzo czuje się samotna. Że nikt z byłego taboru jej nie odwiedza. Jest to do tego stopnia dla niej dotkliwe, że zaczyna cierpieć na tym jej zdrowie psychiczne. I to staje się jej kolejnym piętnem – nie dość, że pisze, nie dość, że z gadziami się zadaje, to jeszcze nie zupełnie dobrze w głowie ma.

Narracja książki rozpina się między dwoma biegunami – światem Papuszy i światem otaczającym Papuszę. Jej wspomnienia, na przykład te wojenne, oblepia nie tylko błoto bagien, na który się ukrywał jej tabór, ale również gęsta metaforyka jej sposobu opowiadania. Papusza nie mówi inaczej niż wierszem, bo też nie widzi inaczej świata. Jej opowieści szumią niczym las lub woda górskich potoków, i zatraca się w nich prozaiczne poczucie (potrzeba) czasu, chronologii czy przyczynowo – skutkowych ciągów. To typowe dla gadziów, a jej zupełnie nie potrzebne. Dlatego komentarze dodane od autorki ujmujące poetycką rzeczywistość Papuszowych monologów w ramy historyczno – polityczne są wręcz niezbędne. Kuźniak stara się ukazać szerszy kontekst, dopowiedzieć do tego, co już o pięknie poezji Papuszy powiedzieli literaturoznawcy, brzydotę i brutalność czasów w jakich tworzyła i z jakimi się zmagała. To zdecydowanie wartość tej książki.

Angelika Kuźniak dzięki wszystkim przytoczonym listom i rozmowom pokazuje tragiczny los osoby, która chciała zmienić zasady. Kobiety, która chciała należeć do świata Cyganów i do świata nie-cygańskiej poezji. Przez to przypadło jej w udziale życie pomiędzy. Kuźniak z dużym wyczuciem opisuje trudy cygańskiego życia i jego radości. Jej bohaterka rozczula, zachwyca i chwilami nawet rozbawia. Papusza gra nam na wielu strunach duszy. Nie jest jednowymiarową tragiczną panią. Jej szczerość, jej prostota, jej szybkie ręce łapiące kury czy króliki, jej poczucie honoru, jej tęsknoty. To wszystko razem stanowi esencję jej siły. Jakby trochę na przekór imieniu, którym ją wołano.

Autorka: Angelika Kuźniak
Tytuł: Papusza
Wydawnictwo: Czarne
Wydanie: pierwsze
Data pierwszego wydania: 2013
Autor okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
Seria wydawnicza: Reportaż
Liczba stron: 200
ISBN: 978-83-7536-501-6

Autorka recenzji prowadzi bloga pod adresem: thinkwatchwrite.wordpress.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *