Są filmy, o których mało się słyszy. Pojawiają się, byśmy mogli zobaczyć je przez moment na sklepowej półce, a po wyjściu ze sklepu nie pamiętać już nawet zdjęcia na pudełku. Niewątpliwie jednym z takich filmów jest Wykolejony (Derailed), którego mam przyjemność dla was zrecenzować. A szkoda, bo jest to film z wszech miar wart tego, by zostać zauważonym i docenionym przez ogół, a nie tylko środowisko filmowców.
Mamy do czynienia z pełnokrwistym thrillerem, rzucającym nas w głąb zawiłej opowieści, w której nic nie jest tym, czym się wydaje. Film opowiada historię Charlesa Chaine’a (Clive Owen). Jest on facetem jakich tysiące. Robiącym karierę, ciapowatym mięczakiem, który wiedzie nudne, acz szczęśliwe życie. Ma wspaniałą, kochającą żonę i córkę chorą na cukrzycę. Całe życie odkłada pieniądze na zakup nowoczesnego leku, będącego jedyną nadzieją dla nastolatki. Pech chce, że pewnego dnia Charlie spóźnia się na pociąg i niestety musi jechać następnym. Nie jest to jego szczęśliwy dzień.









