Film Cosmopolis to jedno z kilku dzieł, które powstały po kryzysie finansowym i starają się udzielić odpowiedzi na pytanie o przyczyny powstałego krachu gospodarczego. W odróżnieniu od W firmie, czy Chciwości dzieło Davida Cronenberga udziela odpowiedzi w sposób bardziej jednoznaczny i bezpośredni, ucieka od sentymentalizmów i nie zrzuca winy na złe chęci poszczególnych jednostek, ukazuje też pełnię dramatu ludzi żyjących we współczesnym systemie kapitalistycznym i jest całościową dystopijną wizją przyszłości naszego gatunku. Jest to wizja brutalna, lecz niezwykle wiarygodna.

Czytaj dalej

W maju, o znamiennej porze, bo tuż przed Dniem Matki, ukazała się książka Joanny Woźniczko-Czeczott pt. Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego, w błyskotliwy, ciepły i zabawny sposób rozprawiająca się z rodzicielskimi mitami, poruszająca ważne tematy związane z macierzyństwem. Zapraszamy do lektury fragmentu.

Czytaj dalej

Macierzyństwo to temat rzeka, o którym wiele napisano i wciąż się pisze. Nie tylko poważnych prac naukowych, ale także innych, mniej doniosłych, podanych w bardziej przystępnej formie – kolorowych gazet, lukrowanych blogów czy popularnych stron internetowych dla rodziców. Zazwyczaj pisze się o nim jako cudzie (którym niewątpliwie jest), zamiatając trudne sprawy „bycia matką” pod dywan. O tych dowiadujemy się po fakcie, czując rozczarowanie, gniew czy zdziwienie. Joanna Woźniczko-Czeczott zapragnęła zmienić ten stan rzeczy. I dobrze, bo Macierzyństwo non-fiction. Relacja z przewrotu domowego pokazuje prawdziwą twarz matki – często bardzo zmęczoną, zatroskaną, zapominającą o swoich potrzebach, ale jednak szczęśliwą…

Czytaj dalej

Czy można napisać o Solaris coś nowego? Nawet jeśli to możliwe, to na pewno bardzo trudne – nie mam więc takich ambicji. To w końcu najbardziej znana powieść Stanisława Lema, wybitnego polskiego pisarza, filozofa i futurologa, która, być może, jest najbardziej znanym na świecie polskim utworem literackim. Przetłumaczona na wiele języków, trzykrotnie ekranizowana, otworzyła Lemowi drogę do międzynarodowej popularności – także za oceanem. Nie chcę więc na nowo odkrywać Ameryki, ale jestem zdania, że o książkach takich jak Solaris stale trzeba przypominać – przede wszystkim młodym czytelnikom i czytelniczkom, dla których Stanisław Lem jest już postacią historyczną, a nie doświadczanym na własnej skórze elementem kultury. Chętnie przypomnę o niej także tym, którzy lata temu ją przeczytali i odłożyli na półkę – to jedna z tych (stosunkowo nielicznych) książek, o których sądzę, że warto do nich wracać.

Czytaj dalej