Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

Kopia KawernaButton

Free4Edu.info - darmowe programy i pomoce dydaktyczne

bestsellery NET

Tania-Ksiazka

 

W czasach, gdy wysłużony Malleus Maleficarum kurzy się na półkach, adepci sztuk tajemnych bez obaw przyznają się do swoich praktyk, coraz częściej też trudnią się czynieniem czarów za pieniądze. Jak wygląda sabat czarownic A.D. 2011, czym jest współczesna magia i ile kosztuje odwrócenie złego losu na XXII Festiwalu Zdrowia, Wróżb i Niezwykłości?

2 września roku 1974

Tego dnia Phillip K. Dick zasiada do swojej maszyny do pisania marki Olympia SG3, na której stworzył wcześniej około 50 książek. Teraz, po wielu bezproduktywnych miesiącach, znów wystukuje na niej równe, stanowcze litery. Tym razem nie będzie to jednak powieść ani opowiadanie.

Dick znów pisze list do FBI.

Jakiś czas temu zostałam zmuszona do przeczytania romansu. Chociaż był to mój pierwszy raz, to już przed rozpoczęciem lektury wiedziałam, że będzie ostatnim. I mimo że czytając ten bełkot, odczuwałam niemal fizyczne katusze, to sądzę iż każda kobieta powinna chociaż raz w życiu przebrnąć przez to piekło, gdyż, jak to mówi nasze mądre przysłowie: Co cię nie zabije, to cię wzmocni.

Stanisław Lem jest przedstawiany jako futurolog, wizjoner, wręcz prorok i ta tendencja do używania wielkich słów jest w jego wypadku całkowicie uzasadniona. Był to człowiek o niezwykłym umyśle. Miał wykształcenie medyczne, jednak szeroki zakres jego wiedzy obejmował także fizykę, chemię, szeroko pojętą technikę, astronomię, genetykę, filozofię oraz nauki społeczne takie jak socjologia i psychologia. Był jak człowiek renesansu – nie tylko dysponował imponującą wiedzą, ale też bez trudu łączył informacje z różnych dziedzin. Był też mistrzem dostrzegania związków przyczynowo – skutkowych. Jako znawca z jednej strony nauki, z drugiej zaś – ludzkiej natury, nie tylko potrafił przewidzieć, w jakim kierunku może pójść technologiczny rozwój ludzkości, ale także to, jakie będzie pociągał za sobą skutki społeczne, polityczne i etyczne. W tym sensie, można powiedzieć, był wizjonerem kompletnym.

Lem był geniuszem i każdą oraz każdego, kto temu zaprzeczy, skłonna będę zaprosić do pogawędki na nieubitej ziemi. Ilekroć myślę o tym, co nam po Lemie pozostało, uderza mnie to, jak rzadko się zdarza, by ewolucja doprowadziła do osadzenia tak licznych talentów w jednym ciele. Z pewnością jest bowiem wielu znawców fizyki, mających mgliste pojęcie o literaturze; wielu znakomitych lekarzy, niewiele robiących sobie z filozofii oraz wiele literackich talentów, które mimo wspaniałego warsztatu, mało mają do przekazania. U Lema, pod jedną zaledwie czaszką, mieściło się tyle bardzo różnej wiedzy i talentów technicznych, medycznych, filozoficznych i literackich, że aż dech zapiera.

Jestem świeżo po lekturze Dumy i uprzedzenia i zombich – autorstwa niecodziennego duetu pisarskiego Setha Grahame’a-Smitha i Jane Austen (tej drugiej niejako zza grobu) i na myśl nasuwa mi się szereg refleksji, z czego tylko część dotyczy samej książki. Ta była w porządku. Ani to wielkie dzieło, ani wielkie świętokradztwo (z pewnością nie większe niż przeciętny skecz Monty Pythona albo wiadomości Onion News), ot – chwilami zabawna przeróbka klasyki. Nikogo nie porwie, ale zapewni kilka godzin rozrywki (tym większej, im lepiej znało się pierwowzór).

Gdy przeglądałam recenzje na portalach literackich, zastanowiło mnie przede wszystkim to, dlaczego tak trudno przychodzi nam krytykowanie. Dlaczego ubieramy teksty i wypowiedzi w masę eufemizmów, które zakrywają nasze prawdziwe odczucia i to, jak w rzeczywistości postrzegamy tekst? Czyżbyśmy wstydzili się własnych myśli, a może boimy się wyjść na ignorantów?

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.