Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

biuro rachunkowe mrągowo

"Manifest hedonisty", Michel Onfray - recenzja

Dawaj rozkosz i bierz rozkosz, nie sprawiając cierpienia ani sobie, ani nikomu innemu – oto cała moralność.
- de Chamfort

Czym jest hedonizm? Z czym dziś kojarzy się nam pogląd, uznający przyjemność, szczęście i brak cierpienia za główne cele ludzkiego życia? Czyż nie zadbano o to, by hedonizm kojarzył się nam jak najgorzej, jako idea płytka, egoistyczna, nieuduchowiona? Czyż nie powtarza się nam na każdym kroku, że są w życiu rzeczy ważniejsze od przyjemności?

Michel Onfray, uznany francuski filozof z ogromnym dorobkiem, w Manifeście hedonisty daje odpór tym tezom i uprzedzeniom, pisząc o hedonizmie w sposób przekonujący, wieloaspektowy i świeży. W kolejnych, składających się na tę publikację tekstach pokazuje, dlaczego przeciętny człowiek może tak dużo w tej filozofii znaleźć dla siebie zarówno w aspekcie teoretycznym, jak i praktycznym – wiele tu bowiem również o tym, jakie inicjatywy związane z hedonizmem już wprowadzono w życie. Sam autor pisze: Za teoretyczną etyką powinna więc stać praktyczna moralność, której cnoty okazują się bardzo proste: cnotliwym jest ten, kto zwiększa przyjemność i zmniejsza cierpienie, a grzesznym jest ten, kto zwiększa cierpienie, podtrzymuje je lub nie stara się z nim walczyć.

Publikacja Onfraya składa się zasadniczo z dwóch części. Pierwsza z nich, zatytułowana Tezy manifestu hedonisty, to kilka składających się na spójną, przemyślaną całość rozdziałów, z których każdy jest autonomicznym esejem – poświęconym kolejno psychologii (tu świetna i trafna krytyka psychoanalizy freudowskiej!), etyce, estetyce, erotyce, bioetyce i wreszcie polityce. W każdym z nich autor postuluje dlaczego i w jaki sposób obszary te należy wzbogacić o myśl hedonistyczną; nie brak tu uargumentowanej krytyki status quo, jak i racjonalnych argumentów za postulowanymi przez autora zmianami. Część druga, obszerniejsza, nosi tytuł Moi goście – odnajdujemy tu artykuły wybitnych postaci francuskiego życia publicznego i artystycznego, intelektualistów i intelektualistek, ale ponad wszystko praktyków i praktyczek wcielających w życie – z korzyścią dla mniejszych i większych społeczności rozmaite projekty artystyczne i społeczne, wśród których wymienić warto Źródło – inicjatywę umożliwiającą artystyczny rozwój i wyrażanie siebie dzieciom z najuboższych warstw społecznych, Uniwersytet Ludowy w Caen, dający wszystkim chętnym dostęp do wiedzy bez względu na ich pochodzenie społeczne czy wykształcenie czy też tzw. Slow Food i Ludowy Uniwersytet Smaku – inicjatywy propagujące smaczne i zdrowe jedzenie, które celebrować można z najbliższymi. Układ książki jest naturalny – najpierw autor w zwięzły sposób wprowadza nas w koncepcję hedonistyczną, później jego "goście", a więc współautorki i współautorzy książki, w przystępny i w istocie ciekawy sposób pokazują nam, co może oznaczać realizowanie tej idei w praktyce.

Autor zdaje się mieć dwa cele. Pierwszym jest "odczarowanie" hedonizmu, przywrócenie mu dobrego imienia. Drugim – umożliwienie czytelnikowi lepszego zrozumienia jego miejsca we wszechświecie oraz odszukania drogi do życia satysfakcjonującego, niosącego radość, a nie tylko jej mglistą obietnicę.

Jak to się jednak stało, że hedonizm stracił dobre imię i został na setki lat zmarginalizowany wśród koncepcji filozoficznych? Bardzo interesująco pisze o tym autor we wstępie, w przystępny sposób przybliżając nam historię filozofii, a na jej tle – działalność Platona i pierwszych chrześcijan, którym zmarginalizowanie i spłycenie koncepcji hedonistycznej – jako wyraźnie konkurencyjnej – było zdecydowanie na rękę. Wszak chrześcijaństwo, w zamian za cierpienia doczesne, obiecuje radość wieczną; hedonizm mówi zaś twardo: korzystajcie z życia, póki możecie, bo macie tylko jedno! W wojnie między materializmem a idealizmem to ta druga koncepcja zatriumfowała, na całe wieki wyznaczając kierunek filozofii, która była odtąd podporządkowana przede wszystkim myśli chrześcijańskiej. Stąd współczesne przekonanie wielu ludzi o tym, że sprawy duchowe ważniejsze są od spraw ciała, a obiecane życie wieczne – od tego, które mamy tu i teraz.

We Wstępie autor od podstaw wyjaśnia nam swoje podejście do hedonizmu i uprawiania filozofii jako takiej. Pisze: Opowiadam się więc za materialistyczną ontologią i materialistyczną metafizyką”, a dalej postuluje łączenie filozofii z najnowszymi osiągnięciami nauki: Zastanawiając się nad takimi problemami, jak natura czasu i przestrzeni, nieskończoność, początek lub odwieczność świata, próbując wybrać między heraklitową dialektyką entropii a dialektyką parmenidejskiej wieczności czystej istoty, nie można nie brać pod uwagę najnowszych odkryć astrofizyki, nie można lekceważyć jej imponujących postępów. Mocne i nie dla wszystkich łatwe do przełknięcia słowa wypowiada autor odnosząc się do człowieka i jego miejsca we Wszechświecie: Ludzie nie potrafią właściwie ocenić swego miejsca w świecie. Gdyby umieli to zrobić, znaliby miarę i nieznaczność swojej egzystencji pośród bezmiaru kosmosu. Człowiek traktuje swoje życie jako istotne wydarzenie, podczas gdy znaczy ono równie mało, co trwanie liścia na drzewie. (…) Tylko istota ludzka świadoma swej śmiertelności, a także śmieszności, znikomości, kruchości i tymczasowości wobec jednostajnego pomruku miliardów planet krążących w kosmosie (…) może odnaleźć centrum samej siebie: oś, której materią jest nicość. Onfray twierdzi tedy, że paradoksalnie zdanie sobie sprawy ze swej małości, nieistotności i chwilowości jest drogą do wyzwolenia – uświadomienia sobie, że mamy tylko jedno życie i zapoczątkowania korzystania z niego w taki sposób, by nieść radość i oszczędzać cierpień sobie i innym.

To ważne, bowiem hedonizm oferowany nam przez Michela Onfraya nie jest bynajmniej filozofią egoistyczną. Przeciwnie, Manifest hedonisty jest dowodem na to, jak wiele mogą zrobić dla innych ludzie kierujący się szczęściem i brakiem cierpienia jako wartościami nadrzędnymi. Niosą oni to szczęście innym – sami czerpiąc z tego satysfakcję, radość i spełnienie. Przekonać się o tym możemy najlepiej z lektury drugiej części książki, w której postacie takie jak Gerard Garouste, Jacques Gallot, Evelyne Bloch-Dano czy Jean Lheritier opowiadają nam o swojej działalności, inicjatywach i projektach, które wprowadzili w życie.

Oczywiście z Onfray’em można się nie zgadzać, nie unika on bowiem kontrowersyjnych tez i trudnych tematów, krytykuje m.in. Kościół, miałkość współczesnej sztuki, która w swoim naśladowaniu Duchampa staje się wtórna i groteskowa czy też neoliberalną politykę ignorującą cierpienie nędzarzy, bezrobotnych, rencistów i kobiet zwyczajowo pracujących na dwa etaty: w pracy i w domu. A jednak nie sposób zaprzeczyć temu, że jego książka ma ogromny potencjał pobudzania do myślenia. Czytając ją, początkowo zaznaczałam fragmenty warte cytowania, zarzuciłam jednak ten proceder, kiedy zdałam sobie sprawę, że w zależności od kontekstu i tematu rozmyślań, fragmenty warte cytowania stanowią po prostu większość Manifestu. Każdy akapit i niemal każde zdanie, jakie spływa spod pióra autora, warte jest namysłu i analizy. Z tego powodu zresztą nie jest to książka do poduszki, ale syntetyczne, intelektualne, choć niezbyt obszerne dzieło. Onfray stara się pisać przystępnie, jego język jest obrazowy, czasem mocny, erudycyjny – jak przystało na eseistykę, ale też niepozbawiony pojęć filozoficznych, które należy znać, aby móc cieszyć się zrozumieniem treści. Manifest wiele więc oferuje, ale też i wymaga w zamian pewnego przygotowania od czytelnika - choć sądzę, że podstawowa wiedza filozoficzna okazuje się tu wystarczająca.

Hedonizm w Manifeście Onfray’a okazuje się być filozofią najbardziej przyjazną człowiekowi, racjonalną, logiczną i uzasadnioną, stawiającą na piedestale nie niejasne idee i wyidealizowane byty, ale realne dobro zarówno pojedynczych jednostek, jak i całych społeczności. Okazuje się, że w postawie hedonistycznej nie ma ani przypisywanego jej przez krytyków egoizmu ani intelektualnej płycizny – przeciwnie; znajdujemy tu pochwałę wzajemnej pomocy i życzliwości oraz nauki. W tym kontekście słynne Carpe diem staje się najlepszą z rad, jakie możemy dać komuś bliskiemu.

Michel Onfray - filozof, założyciel Uniwersytetu Ludowego w Caen i Ludowego Uniwersytetu Smaku w Argentan. Prowadzi słynne wykłady z alternatywnej historii filozofii, regularnie emitowane przez stację radiową France Culture. Hedonizm i ateizm to zagadnienia, które budzą jego szczególne zainteresowanie. Napisał przeszło pięćdziesiąt książek przetłumaczonych na ponad dwadzieścia pięć języków. W Polsce nakładem Wydawnictwa Czarna Owca ukazały się dotąd jego książki pt. Antypodręcznik filozofii i Zmierzch bożyszcza.

Autor: Michel Onfray; praca zbiorowa
Tytuł: Manifest hedonisty
Przekład Magdalena Kowalska
Wydawca: Czarna Owca
Data wydania: wrzesień 2013
Liczba stron: 168
Format: 165 mm x 230 mm
Isbn: 978-83-7554-523-4
Kategoria: filozofia, eseje

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.