Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

biuro rachunkowe mrągowo

"Dziedzictwo", Katherine Webb - recenzja

Przerażające tajemnice i niewyjaśnione zagadki sprzed lat, poczucie winy i nieumiejętność rozliczenia się z przeszłością, która boli niczym otwarta rana, wielka i tragiczna miłość, trudna przyjaźń, zbrodnia, barwne portrety psychologiczne, przepiękny język... a do tego gęsta intryga, wartka akcja i przepyszna sceneria. Oto przepis na bestseller! Nic dziwnego, że Dziedzictwo – literacki debiut słynnej brytyjskiej pisarki, Katherine Webb – szybko podbiło rynki wydawnicze na całym świecie i zostało przetłumaczone na ponad dwadzieścia języków. I słusznie. To powieść mądra i arcyciekawa, znakomicie skonstruowana, przemyślana i stylistycznie doskonała. Aż dziw, że przed publikacją Dziedzictwa Katherine Webb napisała sześć książek, z których żadna nigdy nie ukazała się w druku...

Anglia, początek dwudziestego pierwszego wieku. Kiedy umiera blisko stuletnia Meredith, ostatnia lady Calcott, jej dwie wnuczki – Erica i Beth – zmuszone są powrócić do rodzinnej rezydencji Storton Manor, by uczestniczyć w ceremonii pogrzebowej i podjąć ważne decyzje dotyczące pozostawionego przez babkę testamentu. Dla obu sióstr przebywanie między murami Storton nie jest łatwe, bowiem przed ponad dwudziestoma laty wydarzyła się tutaj rodzinna tragedia. Zaginął mały Henry – kuzyn Ericki i Beth – na którego ślad nigdy już nie natrafiono. Zniknięcie Henry'ego odcisnęło bolesne piętno na całej rodzinie. Erica miała wówczas osiem lat, a Beth dwanaście. Starsza z sióstr po tym wydarzeniu nigdy już nie była w pełni sobą. Stała się zamknięta, chłodna i wiecznie smutna, a w dorosłym życiu zapadła na ciężką formę depresji, która doprowadziła ją do próby samobójczej. Erica podejrzewa, że stan Beth ma coś wspólnego z wydarzeniami z przeszłości. Być może jej siostra wie więcej na temat zniknięcia Henry'ego niż oficjalnie twierdzi? Być może coś wówczas widziała? Być może nawet... sama zrobiła coś złego? I od tej pory poczucie winy nie pozwala jej zaznać spokoju? Erica postanawia rozwikłać rodzinną zagadkę, ma bowiem pewność, że jeśli Beth rozliczy się z przeszłością i stawi czoło wyrzutom sumienia, jeśli wyjawi swój sekret, który pielęgnuje od dawna, i wypowie na głos to, co od lat pozostaje w sferze uwierającego milczenia, będzie mogła wreszcie normalnie żyć. Będzie zdrowa. Erica zagłębia się zatem w dzieje własnej rodziny, szuka informacji, przegląda rzeczy babki i prababki, szpera w szufladach, szafach i starych kufrach, dzięki czemu natrafia na... kolejną zagadkę. Na zakurzonym i spowitym w pajęcze sieci strychu dziewczyna znajduje korespondencję swojej prababki, Caroline, i jej zdjęcie z młodości... Bardzo dziwne zdjęcie... Zdjęcie, które wzbudza w Erice podejrzenia co do rodzinnej przeszłości, każe postawić nowe pytania, snuć nieprawdopodobne teorie i szukać odpowiedzi. Wciąż i wciąż szukać...

Stany Zjednoczone, rok 1902. Niespełna dwudziestoletnia Caroline, bogata nowojorczanka, spadkobierczyni rodzinnej fortuny, wbrew woli ciotki poślubia ranczera z Zachodu. Porzuca całe swoje dotychczasowe życie, świat konwenansów, bali, przyjęć, schłodzonego szampana i ciasnych gorsetów, i wyrusza do oddalonego o tysiące mil Woodward, a później jeszcze dalej. Na dziką, pustą, spieczoną słońcem prerię... Czy Caroline będzie potrafiła odnaleźć się w tak odmiennych warunkach? Czy będzie potrafiła żyć wśród nieokiełznanej natury i ludzi, których zachowania nie krępuje żadna etykieta? Czy będzie potrafiła żyć w bezpośrednim sąsiedztwie indiańskich plemion? Czy będzie potrafiła zasypiać przy akompaniamencie smutnego śpiewu kojotów? Caroline jest dobrej myśli. Zamieszka przecież ze swoim ukochanym mężem. Z Corinem, miłością jej życia. A miłość wszystko przecież wynagrodzi. Młoda nowojorczanka szybko przekona się, że preria skrywa w sobie wiele mrocznych sekretów, a i jej własne obawy, lęki i pragnienia tylko zyskają na wyrazistości wobec niczym nieskrępowanej natury...

Dziedzictwo to powieść, która wprowadza czytelnika w osobliwy, niemal narkotyczny trans. Ta książka naprawdę uzależnia. Nie sposób się od niej oderwać, nie sposób o niej nie myśleć. Katherine Webb potrafi czarować słowem, każe odwracać stronę za stroną, aż dobrniemy wreszcie do finału. I jedyne, co wówczas czujemy, to żal. Że już koniec. Że nic już więcej nie ma. Dziedzictwo tętni od podskórnych emocji, wyciska łzy z oczu, przyspiesza bicie serca, wywołuje oburzenie, przerażenie, a niekiedy i zwykły, organiczny strach. Porusza i wstrząsa do głębi. Nie pozostawia obojętnym. Ani na chwilę. Postaci są tutaj wyraziste, dalekie od papierkowości i wszelkich schematów, na wskroś prawdziwe, z krwi i kości. A najciekawsze w nich jest to, że często postępują niewłaściwie. Robią złe rzeczy – rzeczy zasługujące na potępienie, na karę, bolesną i dotkliwą. I zazwyczaj tę karę ponoszą. Webb potrafi genialnie kreować bohaterów. Rysuje ich mocną kreską, wtłacza w nich autentyczne emocje, każe im przeżywać prawdziwe dylematy i dokonywać wyborów, które niekoniecznie są słuszne. Zawsze jednak ukazuje tło, prowadzi nas przez tę samą ścieżkę, każe zrozumieć motywy, każe wczuć się w sytuacje, każe przetrawić emocje, każe nam to wszystko przeżyć. I wybaczyć. Wysilić się na wielkoduszność, empatię – tak bardzo przecież ludzką.

Fabularnie Dziedzictwo podzielone zostało na dwa plany, które nieustannie się ze sobą przenikają. Czytelnik poznaje losy Ericki i Caroline równolegle, porusza się jednocześnie w dwóch światach, przeskakuje z realiów współczesnej Anglii w daleką, jałową prerię i pułapki Dzikiego Zachodu. Pod względem stylistycznym, językowym i narracyjnym Dziedzictwo to prawdziwy majstersztyk. Rozdziały dotyczące Caroline pisane są w czasie przeszłym, językiem bardziej plastycznym, naszpikowanym malowniczymi opisami przestrzeni i stanów emocjonalnych, a styl jest tu poddany pewnej "oldschoolowej" konwencji, przynależny w całości do tamtej epoki, która dawno już minęła. Rozdziały dotyczące Ericki pisane są natomiast w czasie teraźniejszym, w pierwszej osobie, a styl jest tu bardziej oszczędny, zwięzły, w pewnych fragmentach niemal reporterski. Podobne zabiegi pozwalają wprowadzić wyraźne rozgraniczenie na to, co "tu i teraz", i na to, co "kiedyś". Wyraźny w powieści jest również dystans narracyjny. Historię Caroline opowiada trzecioosobowy, niewidoczny narrator – historię Ericki snuje o sobie ona sama. Wiadomo, kto ma rzeczywisty, namacalny wpływ na wydarzenia. Wiadomo, kto może coś zmienić...

Dziedzictwo to niewątpliwie wielka, mądra, świetnie napisana powieść. Powieść o tym, jak bardzo destrukcyjnie działa na człowieka brak miłości i przyjaźni. O tym, jak łatwo jest zamienić serce w kamień, stać się bezdusznym, zimnym i okrutnym. O tym, jak łatwo jest zniszczyć życie drugiej osobie, jeżeli nam samym się nie powiodło. O tym, jak wpływa na człowieka strata czegoś cennego, niepowtarzalnego i dobrego – czegoś, czego nie można już za nic odzyskać i powtórzyć. O tym, jak łatwo jest dać się pochłonąć pustce, którą pozostawia w sercu odejście kogoś bliskiego. O tym wreszcie, jak trudno jest rozliczyć się z przeszłością i wyrządzoną komuś krzywdą. Jak straszne, przerażające i pochłaniające człowieka bez reszty są wyrzuty sumienia. I jak trudno jest zapomnieć.

Autor: Katherine Webb
Tytuł: Dziedzictwo
Tłumaczenie: Olga Siara
Tytuł oryginału: The Legacy
Wydawnictwo: Insignis
Data wydania: 19 września 2012
ISBN: 9788361428787
Liczba stron: 512

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.