Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

biuro rachunkowe mrągowo

Cevdet i jej synowieZnajdujemy się w Stambule początku ubiegłego wieku. Nikt jeszcze nie myśli o telefonach, ulicami jeżdżą dorożki, a Cevdet Bej - jako jeden z nielicznych muzułmanów - zajmuje się handlem. W odziedziczonym po ojcu sklepie sprzedaje lampy. Tak zaczyna się debiutancka powieść tureckiego noblisty Orhana Pamuka „Cevdet Bej i synowie”.

Wydana w 1982 roku książka opisuje dzieje bogatej kupieckiej rodziny od początku XX wieku, aż do lat 70. Skojarzenia z Buddenbrokami Tomasza Manna nasuwają się niemal automatycznie. O ile jednak „dzieje upadku rodziny” z Lubeki czyta się z niesłabnącą ciekawością, o tyle Pamuk momentami staje się lekturą ciężkostrawną. Akcja chwilami zwalnia do granicy inercji, ciągnąc się szeregiem niepotrzebnie rozwlekłych scen.  Powieść jest grubego kalibru również wizualnie – ponad siedemset stron to wyzwanie, któremu nie każdy podoła.

Rok kogutaRok nie wyrok

Autobiograficzna powieść Alana Wiedera rozpoczyna się jak scenariusz kolejnego filmu Todda Phillipsa („Kac Vegas”, „Zanim odejdą wody”) – młody, zdolny, bogaty, inteligentny – i, co najważniejsze, żonaty producent telewizyjny, postanawia nadrobić stracony na budowanie kariery czas. Żonę zamienia na wymarzone Porsche, prozę codziennego życia na ekstazę nocnego Los Angeles – w oparach alkoholu i objęciach młodych dam, w których przebiera jak, nie przymierzając, w ulęgałkach.

Jak łatwo się domyślić, zamiast pozwolić Alanowi cieszyć się pełnią życia, los (a dokładniej plotkarski portal w internecie) pokieruje go na inne ścieżki. Na tymże portalu zamieszczono bowiem filmik przedstawiający wokalistę zespołu Limp Bizkit – Freda Dursta, w sytuacji zupełnie niedwuznacznej wraz z anonimową groupie. Niby nic, a jednak złośliwe komentarze internautów i docinki trolli na temat przyrodzenia gwiazdy odbijają się na bohaterze książki potężną emocjonalno-obsesyjną czkawką, zmuszając go (do jakże głębokich) przemyśleń i w końcu maniakalnego zainteresowania własnymi genitaliami.

1q84Każda książka Murakamiego zaskakuje. Jest inna, ciekawa i oryginalna, całkowicie odmienna od wszystkiego, co czytało się do tej pory. A gdy coś przez cały czas jest inne, staje się takie samo. Ale i z tej rutyny doskonałości wybrnął japoński pisarz, bo w powieści "1Q84” Murakami przeszedł samego siebie.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oczywiście tytuł. Dziwny, pokręcony i nie wiadomo z czym go zjeść. Co oznacza? Po pierwsze, pozdrowienia dla Orwella. Po drugie, angielska literka Q (ang. Question) w języku japońskim brzmi tak samo jak liczba 9. Po trzecie, sami przeczytacie!

W Japonii powieść "1Q84” pojawiła się w 2009 i w ciągu jednego dnia cały nakład został wykupiony. Intrygujące, prawda? Jak dla mnie, nie można było wybrać lepszego tematu na książkę: młody pisarz i zawodowa morderczyni. Uczta!

Żona astronomaKornelia Stepan znana jest z takich pozycji jak: Miłosne zawirowania” (2004), „Druga dusza Joanny” (2005) i „Dom na zakręcie” (2008). W swojej najnowszej książce kreśli przed nami historię Elżbiety Katarzyny Heweliusz, żony wybitnego polskiego astronoma Jana Heweliusza. Interesująca fabuła, bardzo dobrze skonstruowane dialogi i niesamowici bohaterowie to tylko niektóre z zalet tej pozycji. „Żona astronoma”, to niezwykła powieść historyczna z elementami romansu. To wspaniała, wielowątkowa opowieść o miłości, poświęceniu i trudnych wyborach, którą na dodatek przyjemnie się czyta.

Fabuła rozpoczyna się niejako od końca. Elżbieta otrzymuje tajemniczy list. Pieczęć wywołuje u niej wspomnienia i w pewien sposób skłania ją do rozrachunku z samą sobą, z przeszłością. Elżbieta dzieli swą opowieść na dwie części. Powód takiego zabiegu można wytłumaczyć jako rozliczenie z dwóch poszczególnych etapów w życiu głównej bohaterki – przed zamążpójściem i po zamążpójściu. Poznajemy jej marzenia i tęsknoty, wybory, które podjęła, a co najważniejsze – ich skutki.

Wyższe sferySięgnęłam po tę książkę pod wpływem wrażeń, jakie pozostały we mnie po lekturze wcześniejszej powieści Petera Hedgesa  – „Co gryzie Gilberta Grape’a?”. Samej książki już tak dokładnie nie pamiętam, ale nie zapomniałam uczucia zachwytu, jakie mi po niej zostało.  Pomyślałam  zatem, że skoro tamta książka tak bardzo mi się podobała, to pewnie ta też będzie niezła.
Postanowiłam nie nastawiać się zbyt entuzjastycznie, ale też nie chciałam już przed lekturą myśleć, że zaraz przyłapię autora na błędach, że zaraz zobaczę, co też takiego napisał ten wychwalany Hedges.  Zaczęłam czytać z otwartym umysłem.

Od pierwszych stron zwróciłam uwagę na charakterystyczny klimat tej książki - zamknięty świat akademicki, to samo grono dobrze sobie znanych ludzi, ploteczki, wzajemne gierki, wspólne rozrywki i wspólna praca. Jednak, czytając dalej, nie znalazłam nigdzie potwierdzenia dla moich pierwszych odczuć. Tim jest nauczycielem w szkole średniej, ale sąsiedzi i znajomi  wcale nie pracują w tym samym środowisku. Nie wiem zatem, dlaczego odniosłam takie wrażenie.

Juliet,nagaCo się stanie, kiedy twój partner zdradzi cię po piętnastu latach wspólnego życia? Być może to początek wspaniałej  przygody. Pod warunkiem, że umiesz korzystać z Internetu.

Annie ma czterdzieści lat i żyje w Goolness, nadmorskim miasteczku, które czas swojej świetności przeżywało w roku 1964, kiedy „w miasteczku wyremontowano rynek, Stonesi zagrali w kinie ABC, a morze wyrzuciło na plażę dwudziestopięciostopowego rekina”. Jej chłopak (o ile można tak powiedzieć o czterdziestoletnim nauczycielu akademickim), jest najwierniejszym fanem i entuzjastą Tuckera Crowe, zapomnianego muzyka, który po wydaniu jednego albumu „Juliet” w tajemniczych okolicznościach zamilkł na ponad dwadzieścia lat. Duncan, bo tak nazywa się partner Annie, prowadzi stronę internetową, na której wraz z podobnymi fanatykami bez końca analizuje przyczyny zniknięcia Tuckera i snują najdziksze idee na temat jego dalszych losów i twórczości. Kiedy nieoczekiwanie pojawia się kolejna płyta, wprowadza to ogromny zamęt w życie głównych bohaterów, nie wyłączając samego Crowe’a.

Martwa EuropaPunktem wyjścia powieści Christosa Tsiolkasa jest podróż Australijczyka greckiego pochodzenia – trzydziestosześcioletniego fotografika, Isaaca do dawno nie odwiedzanej Europy. Za sobą pozostawia traumatyczne wspomnienie śmierci ojca, zmęczenie niemożnością realizacji swojego powołania w fotografii, zirytowanie trudnym związkiem i prowincjonalną naiwność Australii. Przed nim Europa – metropolitalna i frapująca, kolebka myśli, kultury i intelektu...

Europa, jako kolebka kultury, wspólnota niepodległych narodów, pielęgnujących odrębność tradycji, kulturę i unikatowość, kontynent pokojowy otwarty dla wielokulturowości – kto szuka tych wartości zamiast czytać „Martwą Europę” Christosa Tsiolkasa, powinien raczej poczytać foldery biur podróży.

Powieściowa Europa nie ma bowiem nic wspólnego z pozytywnym wizerunkiem. Sztandarowe metropolie, miasta-symbole, jak Ateny, Londyn, Paryż, Praga czy Berlin są raczej zdegenerowanym odbiciem zachodniej kultury konsumpcji.

Świateczny sweter„Świąteczny sweter przez wiele lat leżał na górnej półce w mojej szafie. Już od dziesięcioleci na mnie nie pasował i gdybym kiedyś nie przeprowadzał się tak często, wcale bym go nie ruszał. A jednak nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby go wyrzucić. Przy każdej przeprowadzce delikatnie umieszczałem go w pudle, przewoziłem do nowego domu i starannie układałem na nowej półce, żeby nigdy go nie włożyć.

Czas mijał, ale sam widok swetra zawsze wywoływał we mnie silną reakcję. W przędzę były wplecione resztki mojej dziecięcej niewinności - najsilniejsze żale, lęki, nadzieje, rozczarowania - a potem również największe radości.” – oto chwytająca za serce powieść o chłopięcych wspomnieniach, dotkliwej lekcji jaką udziela życie i prawdziwym znaczeniu prezentów jakie otrzymujemy od naszych najbliższych.

Kiedy Eddie miał 12 lat niczego tak nie pragnął pod choinką jak roweru. Mimo, że po śmierci ojca ich życie z matką stało się trudniejsze a pieniędzy było mniej, Eddie marzył, że matka cudem znajdzie sposób na to by pod choinką czekał na niego wymarzony rower. Zamiast tego, Eddie dostał sweter. „głupi, ręcznie robiony, brzydki sweter”, który rozżalony Eddie zwinąl w kłąb i rzucił w kąt pokoju. Głęboko zraniony zrozumieniem faktu, że dzieci nie zawsze dostają to czego chcą i zbyt młody by zrozumieć, że właśnie otrzymał największy na świecie skarb, w te święta Bożego Narodzenia Eddie przechodzi bolesną i smutną podróż z dzieciństwa do dorosłości.

3 minimalkaTrzy odrębne historie: Miles marzy o tym, by zacząć nowe życie, tymczasem wciąż wikła się w poszukiwania zaginionego brata bliźniaka. Lucy wyjeżdża z nauczycielem historii, by wieść ciekawe i dostatnie życie, lecz rzeczywistość ją przeraża. Ryan, poznając prawdę o swym pochodzeniu, całkowicie zrywa z dotychczasowym życiem i postanawia stworzyć siebie na nowo…

Czekaj na odpowiedź to hipnotyczny thriller psychologiczny, w którym przeszłość ulega kolejnym modyfikacjom, a przyszłość nawet przez chwilę nie jest oczywista. Mroczna, prowokująca książka przypominająca przewrotne filmy braci Coen o zagmatwanych ludzkich losach i osobowościach.

Dan Chaon to autor powieści Among the Missing, nominowanej do National Book Award, oraz You Remind Me of Me, wymienianej wśród najlepszych powieści roku przez m.in. „Washington Post”. W 2006 roku otrzymał Academy Award of Literature.

Autor: Dan Chaon
Wydawnictwo: Rebis , Listopad 2010
ISBN: 978-83-7510-491-2
Liczba stron: 360
Wymiary: 130 x 200 mm
Tłumaczenie: Katarzyna Karłowska

Portret Doriana Gray„Gdybym ja został wiecznie młody, a obraz się starzał!”
(„Portret Doriana Graya” Oscar Wilde)

Ile znacie takich utworów, gdzie co drugie zdanie jest niezwykle mądrą myślą, bądź ciekawym paradoksem? Otóż „Portret Doriana Graya” jest właśnie taką książką. To powieść, która potrafi zachwiać całym naszym światem i rozebrać go z uczuć.

Oscar Wilde wziął banalny schemat – dusza ludzka, anioł i szatan – i pokazał, co by się stało, gdyby to diabeł wygrał. Gdy Bazyli tworzy portret Doriana Graya, lord Henryk cicho szepce młodemu chłopakowi, jakie to on ma szczęście będąc takim pięknym. Ze wszystkich wartości stawia na piedestale młodość i urodę, a Dorian, zafascynowany barwnym językiem lorda, wierzy mu i w pewnej chwili uderza go pragnienie, by to nie on się zestarzał, a jego portret.

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.