Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

biuro rachunkowe mrągowo

Przyznam szczerze, że Kurt Vonnegut to autor, którego uwielbiam bezgranicznie. Jego pełne humoru i ironii powieści są książkami, których poszukuję i które z największą przyjemnością pochłaniam w kilka godzin. Z tym większą radością przyjęłam fakt wznowienia przez wydawnictwo Albatros ponownie większości powieści Vonneguta.

Od czasu zakończenia II wojny światowej jednym z najważniejszych i najtrudniejszych problemów, zarówno prawnie jak moralnie, stało się rozliczenie Niemców z ich udziału w wojnie. Czy Niemiec, który miał pecha urodzić się w tamtych czasach i był niejako skazany na walkę na froncie jest winien zbrodni hitlerowskiej, czy też powinien być osądzany jedynie za własne czyny? A jeśli swoimi działaniami przyczynił się do śmierci wielu osób, jednak bezpośrednio nikogo nie zabił? Lub też w żadnym momencie swego życia nie uważał decyzji o rozpoczęciu wojny za słusznej, a swoje postępowanie tłumaczy chęcią przetrwania? W dodatku jest Amerykaninem, który wychował się w Niemczech, a działał dla wywiadu amerykańskiego?

- Dlaczego jest im tak trudno? - zapytała w końcu Margueritte. - Dlaczego całe życie jest dla nich takie cholernie trudne? Nie odpowiedziałam od razu (…). - Nie mam pojęcia. - Ale z dziewczynami też tak jest? (…) -Tak. Jest trudno. Bezgranicznie trudno. - Bo muszą być ładne i te rzeczy? - Nie tylko. Ale to też. (…) - Myślisz, że to nasza wina? (…) - Tak. Tak myślę. (…) -Ale jaki błąd popełniłyśmy? Co u licha zrobiłyśmy źle? (…) - Nie mam pojęcia1.

Niespodziewanie silny sztorm nawiedza okolice szwedzkiej prowincji. Nielicznych pechowców zagubionych w ciemności ściągają z oddali światła przydrożnej karczmy u Sally. Chwilowe zamknięcie w oczekiwaniu na ratunek generuje powierzchowne więzi. W przypadkowych rozmowach wyjdą na jaw podobieństwa, w przemilczeniach długo skrywany ból. Karczma u Sally na jeden wieczór zgromadzi koszmary kobiet, zawody rodziców, cichy bunt ich dzieci.

Klasyka, to to, co wszyscy chcieliby przeczytać i czego nikt nie czyta – mówi Twain, a ja dodam, że czyta, tylko przed ekranizacjami. Ostatnio wchodzi nam to w krew – na ekranach kin pojawia się Anna Kareninia i Znak wydaje dzieło Tołstoja z okładką filmową, które w ciągu chwili znika z księgarń, Wolverine zaczyna śpiewać w Les Miserables i nagle nikogo nie przeraża liczba stron Nędzników. Zapewne tak samo będzie i z Wielkim Gatsbym, Wydawnictwa Znak i Rebis już wypełniły nim księgarskie półki.

Sufi to pierwsza powieść Elif Shafak, tureckiej pisarki, wymienianej obok i porównywanej do Orhana Pamuka. Utwór powstał w 1997 roku i został doceniony przez krytykę; autorka otrzymała nagrodę przyznawaną za najlepsze dzieła z zakresu literatury mistycznej.

Jury noblowskie nazwało ją epicką wyrazicielką kobiecych doświadczeń, która ze sceptycyzmem, żarem i wizjonerską siłą zgłębia podzieloną cywilizację. Ona sama przyznaje, że uwielbia pisać i jest smutna, gdy kończy książkę, bo to właśnie pisanie uwalnia jej umysł. O kim mowa? O jednej z najbardziej utalentowanych brytyjskich autorek, o kobiecie, która stała się symbolem feminizmu, marksizmu, antykolonializmu i dezaprobaty wobec apartheidu, wreszcie: o laureatce Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 2007 roku. Ta niezwykła osoba, to 94-letnia Doris Lessing, której Dwie kobiety (ang.The Grandmothers z roku 2003) ukazały się właśnie w Polsce. Składają się na nie cztery poruszające do głębi opowiadania. Oto one:

Rodzinne sekrety. Okryte mgłą tajemnicy historie sprzed kilkudziesięciu lat, z czasów naszych babć i dziadków, może starsze... Fakty, które wychodzą na światło dzienne po latach, przy okazji porządkowania rzeczy po zmarłej babci. Zniszczona, stara fotografia znaleziona przypadkiem w dawno nie otwieranej szufladzie. Wychwycone mimochodem słowa z szeptanej rozmowy, gwałtownie urwanej na nasz widok. Wszystko to uświadamia nam, jak w istocie niewiele wiemy o przeszłości naszej rodziny, rozbudza potrzebę dotarcia do prawdy i poznania naszego dziedzictwa.

Czy ktoś z Was nie czytał Czekolady? Urocza opowieść o kobiecie, niczym nasionko dmuchawca przenoszącej się z miejsca na miejsce wraz z wiatrem, sprawiła kiedyś, że bezgranicznie pokochałam styl, w jakim Joanne Harris snuje swoje opowieści. Vianne, którą północny powiew skierował prosto na francuską prowincję, do miasteczka pełnego przesądów, potrafiła poradzić sobie z zabobonami, nieufnością i hipokryzją pozornie bez wysiłku, odkrywając tajemnice nawet najbardziej skrytych dusz.

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.