Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

Kopia KawernaButton

Free4Edu.info - darmowe programy i pomoce dydaktyczne

bestsellery NET

Tania-Ksiazka

 

"Internat" (2012) - recenzja

Rozpoczynając oglądanie Internatu, nie miałam żadnych oczekiwań, żadnych nadziei ani uprzedzeń. Usiadłam do tego filmu z całkowicie wolnym umysłem, co w moim przypadku jest raczej rzadko spotykane. Kiedy na ekranie pojawiły się napisy końcowe wróciłam do swoich zajęć, ledwie tylko pamiętając, że przed chwilą przyglądałam się jakimś ruchomym obrazom. A chyba nie tak miało być...

Film Marry Harron, reżyserki American Psycho, rozpoczyna się dość sztampowo, jak przystało na film o nastolatkach – główna bohaterka, Rebeka, powraca do internatu po wakacyjnej przerwie, nie mogąc doczekać się spotkania ze swoją ukochaną przyjaciółką Lucie. Jak można się domyślić, niebawem coś popsuje tę sielską atmosferę. Tym "czymś" jest nowa uczennica o mrocznym i tajemniczym imieniu Ernessa (w tej roli bardzo przekonująca Lily Cole). Rebeka szybko zauważa, że Lucie – zafascynowana Ernessą – powoli się od niej oddala. Wkrótce w internacie dochodzi do serii tajemniczych wypadków.

To, co w Internacie może się spodobać, to aktorstwo. Chociaż mamy do czynienia z młodymi aktorkami, to nie odczujemy podczas seansu zbyt wielu braków związanych z ich umiejętnościami. Zarówno Sarah Bolger (Rebeka), jak i Sarah Gadon (Lucie) umiejętnie wcieliły się w swoje postaci, ukazując ogromne emocje, jakie budzi w nich Ernessa (u każdej z nich są one oczywiście skrajnie odmienne). Jednak prawdziwie dobrą robotę odegrała właśnie owa nowa uczennica, w której rolę wcieliła się Lily Cole, znana szerokiej widowni z filmu Parnassus. To właśnie ona jest źródłem wszelkiego niepokoju w Internacie. Idealnie ukazała demoniczność i posępność tej enigmatycznej postaci.

internattt

Nie zabrakło również pięknych, wiktoriańskich wnętrz i ciemnych korytarzy, które starają się budować mroczną i duszną atmosferę. Starają się, bo wychodzi oczywiście dość przeciętnie i przede wszystkim niezbyt subtelnie. Chyba u żadnego współczesnego widza tego typu zabiegi nie wzbudzą pożądanych ciarek na plecach. Zdjęciom nie można oczywiście odebrać uroku, gdyż nie rzadko są one wprost zachwycające. Jednak przekłada się to tylko na przyjemność wizualną, nie zaś na budowanie nastroju grozy i niepokoju.

Internat-zdjcia-The-Moth-Diaries

Miało być trochę bardziej ambitnie niż w przeciętnym kinie dla licealistów, ale wyszło tak jak zawsze, choć w Internacie drzemał spory potencjał. Co więc poszło nie tak? Całą winę możemy z powodzeniem zrzucić nie tyle na przewidywalną fabułę, ale na jej przedstawienie. Harron niestety się nie popisała, a wielka szkoda, bo zamiast papki mogliśmy otrzymać niepokojącą opowieść o budzącej się seksualności. Zamiast tego pani reżyser wyszła mało skomplikowana i, jak już zaznaczyłam, boleśnie przewidywalna historia nastolatki, która odkrywa tajemnice związane z miejscem jej nauki. Brzmi to nieciekawie, a zapewniam, że samo wykonanie jest jeszcze gorsze. Głównie przez okropną manierę Harron do mówienia widzowi o wszystkim. W filmie nie ma miejsca na subtelny obraz, gest i dźwięk. Wszystko przyćmiewa ciągłe mówienie, wylewanie myśli głównej bohaterki, mroczna paplanina Ernessy i tak przez długie 85 minut. Właśnie przez to Internat bardziej męczy, niż ciekawi, a już na pewno nie straszy.

internatt555

Pozostaje jeszcze kwestia interpretacji, która jest maleńką furtką, światełkiem w tunelu dla ciemnoty tego nieudanego dzieła kinowego. Chociaż reżyserka chciała o wszystkim gadać, to jednak udało jej się pozostawić niewielkie niedopowiedzenie ratujące Internat. Niestety nie trzeba przy tym nadwyrężać swoich szarych komórek, wszystko zostaje niejako położone przed nami na tacy i tylko czeka na zdjęcie pokrywy. Jak więc widać nawet tego pani Harron nie chciała podarować swoim widzom.

Internat to pozycja, bez której po prostu się obejdziecie. Nie wzbogaci ona waszego życia, nie wniesie niesamowitych doznań estetycznych. To zwyczajna, nijaka opowiastka, której prawdopodobnie nawet nie uda się zaspokoić potrzeb głównej grupy targetowej, jaką jest młodzież. Jeśli obejrzycie Internat to zapewne Was to nie zabije, jednak po co ryzykować?

{youtube}BRImR774yFs{/youtube}

Moja ocena: 4/10

Tytuł polski: Internat
Tytuł oryginału: Moth Diaries
Reżyseria: Mary Harron
Scenariusz: Mary Harron
Rok produkcji: 2011
Premiera kinowa: 26 października 2012
Gatunek: horror
Kraje produkcji: Irlandia, Kanada
Czas trwania: 85 min
Przedział wiekowy: od 15 lat

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.