Współpraca

 TVNights

Yggdrasil - portal o grach bmmo

Kroniki Fallathanu - Prawdziwy mmoRPG w przeglądarce

LineCladis

Kopia KawernaButton

Free4Edu.info - darmowe programy i pomoce dydaktyczne

bestsellery NET

Tania-Ksiazka

 

"Dziedzictwo Bourne'a" (2012) - recenzja

Aaron Cross, bohater Dziedzictwa Bourne'a miał być godnym następcą Jasona Bourne'a granego przez Matta Damona, lecz nim nie jest. Film pod każdym względem ustępuje pola poprzednim częściom. Recenzja nie zawiera spoilerów.Większa część filmu rozgrywa się w tym samym czasie, co poprzednie produkcje z serii. Gdzieniegdzie nawet jesteśmy świadkami wydarzeń z Jasonem Bourne'em w roli głównej, gdyż są one kluczem do fabuły spin-offa. To, co rozgrywa się w Dziedzictwie stanowi bowiem konsekwencję jego wyczynów. Specjalna ekipa musi ograniczyć straty, więc kasuje wojskowy program, do którego należy Aaron Cross i dr Marta Shearing. Oboje rozpoczynają walkę o przetrwanie.

Historia jest boleśnie prosta i strasznie schematyczna. W porównaniu do poprzednich części - nie ma tu żadnych zaskoczeń, brak zwrotów akcji, czy niespodzianek. Film pozbawiono także jakiejkolwiek tajemnicy - wszystko jest jasno i otwarcie przedstawione widzom, przez co trudno naprawdę wciągnąć się w historię. Najgorsze jednak jest to, że Tony Gilroy, reżyser filmu, ponosi porażkę w zainteresowaniu nas przygodami nowego bohatera. O wypiekach na twarzy z emocji czy odczuciu choćby minimalnego napięcia można zapomnieć. Jest to niesamowicie zaskakujące, gdyż zwłaszcza drugą i trzecią część oglądało się, siedząc na skraju fotela. Najbardziej razi próba rozbudowania mitologii przez Tony'ego Gilroya. Przygody Jasona Bourne'a imponowały realizmem, ciekawą fabułą i intrygującą tajemnicą, a sceny akcji stanowiły tak naprawdę miły dodatek. Treadstone, do którego należał Bourne, polegał na praniu mózgu i rygorystycznym szkoleniu na zabójcę. Scenarzysta porzuca w spin-offie wszystkie zalety poprzednich części, tworząc fabułę, która prostą drogą zmierza ku science fiction. Zrozumiałbym, gdyby ten jeden dodatkowy program zajmował się eksperymentami, o których słyszymy w zwiastunie, lecz to, co pokazuje film, jest niedorzeczną przesadą, która nijak ma się do tej serii. Po tym, co nam zaprezentowano, można wysnuć prosty wniosek - zapomnijcie o Bournie, to tak naprawdę mięczak, nowi superagenci to przyszłość.

bourne1

Dziedzictwo Bourne'a nie zachwyca także scenami akcji. Mamy dowód na to, jak wielki wpływ na te sekwencje w poprzednich częściach miał Paul Greengrass. Co prawda, za wymyślanie efektownych elementów ponownie odpowiada Dan Bradley, ale widać, że nie dostał tyle samo swobody, co wcześniej. O ile w Krucjacie Bourne'a i Ultimatum Bourne'a tworzono sceny akcji, jakich nikt nigdy wcześniej nie pokazał, tak tutaj całość jest zaledwie poprawna, nakręcona o wiele gorzej. Wina leży raczej po stronie Gilroya, który jako scenarzysta odpowiedzialny za część dramatyczną poradził sobie nieźle, ale kompletnie nie wyczuł scen akcji. Praca kamery jest przeciętna, lecz to dopiero montaż niszczy jakikolwiek efekt. Jest tak szybki i chaotyczny, że w niektórych scenach oczy aż mogą zaboleć. Specjalnego wrażenia nie robi również szumnie zapowiadana scena kilkunastominutowego pościgu. Ani nie jest ciekawa, ani efektowna czy nawet zaprojektowana w interesujący sposób. Poza tym, można odnieść wrażenie, że samych scen akcji jest strasznie mało w tym filmie, więc tym bardziej szkoda, że kiedy już się pojawiają, są w najlepszym wypadku poprawne.

bourne2

Na słowa uwagi zasługuje Jeremy Renner w roli głównego bohatera, Aarona Crossa. Aktor jest jedynym elementem godnym pierwszych trzech filmów. Jego bohater jest inny niż Jason Bourne, ale równie interesujący i wyraziście przedstawiony. Renner radzi sobie wyśmienicie także w scenach akcji, wymagających od niego fizycznej sprawności. Pozostała część obsady poprawnie wykonuje swoje zadanie, lecz nikt nie wnosi do filmu niczego specjalnego. Nawet kreacje fantastycznej Rachel Weisz czy świetnego Edwarda Nortona są zaledwie na przyzwoitym poziomie.

Dziedzictwo Bourne'a nie jest jednak filmem złym, którego nie warto obejrzeć. Z ekranu wylewa się mimo wszystko jedynie przeciętność, udowodniając tym samym, że Jasona Bourne'a nikt nie będzie w stanie godnie zastąpić. Chyba że za sterami ponownie stanie Paul Greengrass.

{youtube}bKX-nXaTY44{/youtube}

Ocena: 5/10

Tytuł polski: Dziedzictwo Bourne'a
Tytuł oryginału: The Bourne Legacy
Reżyseria: Tony Gilroy
Scenariusz: Tony Gilroy, Dan Gilroy
Rok produkcji: 2012
Premiera kinowa: 10 sierpnia 2012
Gatunek: sensacyjny
Kraj produkcji: USA
Przedział wiekowy: od 12 lat

 

© 2016 Oblicza Kultury. All Rights Reserved.